Agoge Muay Thai Warszawa

Filmy z treningów muay thai w Tajlandii Email
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 05 Listopad 2013 14:45
Kilka filmów z mojego treningu:
 
 
Relacja z pobytu w Tajlandii - trening muay thai Email
Wpisany przez Administrator   
Czwartek, 04 Kwiecień 2013 11:27

Rzeczowa relacja z tegorocznego pobytu w Tajlandii, mija pierwszy miesiąc z trzech.

Przyjechaliśmy na lotnisko z myślą, ze ktoś z klubu, do którego mieliśmy się udać, po nas przyjedzie, przynajmniej tak się umawiałem przez facebooka z  kimś z klubu „13 coins”,. Niestety tak się nie stało. Przez 30 min krążyliśmy na lotnisku  szukając osoby trzymającej kartkę z moim nazwiskiem...niestety bez skutku. Dobrze, ze w Polsce zapisałem adres klubu, wiec problemu z dojazdem tam nie było.

 Był to poniedziałek, wiec domyśliłem się, ze Tajowie popili w jedyny wolny dzień w tygodniu i zapomnieli o nas.

Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, widać było, ze właściciel był lekko wczorajszy... Przyznał, ze zapomniał o nas i że przeprasza.

Dla osoby, która jest pierwszy raz w Tajlandii mogłoby to być mało przyjemne doświadczenie... Nie wiadomo gdzie jechać, nie wiadomo, co robić... No chyba, ze mamy adres i zejdziemy na sam parter, na lotnisku, gdzie można  zamówić taksówkę u osoby, która zna dobrze angielski. Łapanie taksówki z tego samego pietra, gdzie są przyloty nie ma sensu jeżeli mamy adres tylko na kartce i nie potrafimy go dobrze wymówić ( taxówkarz nie będzie umiał rozczytać adresu po angielsku).

Poprawna wymowa w Tajlandii pełni bardzo ważna role, wystarczy ze wypowiesz jakieś  litery w słowie zbyt cicho, mało wyraźnie (w tajskim znaczeniu) to już druga osoba może Ci nie zrozumieć  lub zrozumieć nie prawidłowo i zawiezie cię na przykład w nie to miejsce gdzie trzeba..

Na  pierwszy rzut oka trening w „13 coins gym” wydawał się być ok.

Wyglądał następująco:

- Z rana bieganie, wychodziło nam około 45 min, Tajowie biegali około 60 min.

- 3 rundy na tarczach po 4 min - bardzo słabiutko z ilością rund…  Powinny być przynajmniej 4. Nie narzekałem jednak tutaj, bo dopiero zaczynałem swój trening, wiec i tak wszystko musiało iść stopniowo...

Klincz - Problemem byli zbyt mali tajowie - to bardzo przeszkadza w klinczu. Z tego powodu Klinczu robiłem mało i tylko z jednym Tajem, który był mojego wzrostu. Klincz tam byl 2x dziennie po około 20 min

Trenerzy w klubie - bez szału, wypróbowałem w sumie 4 trenerów. Jeden z nich, aktualny pad holder Saenchaia ( Saenchai widoczny na zdjęciu,  jeżeli ktoś nie wie kto to jest to zamieściłem również filmik promujący jego osobę), był dobry , reszta zbyt monotonnie  trzymała tarcze, tzn zbyt mało urozmaiceń, a mnóstwo jednej kombinacji.

Nadchodzącą gwiazdą tego klubu jest Sangmanee. Ciekawa rzeczą jest, to że ma 16 lat a już walczy za 80 tys. bahtów  (ponad 8 tys. zł) - to bardzo dużo jak na 16 lat w Tajlandii. Dodam, że został  mianowany zawodnikiem roku.

 Kwota za walkę jest zależna od tego jaki poziom reprezentuje zawodnik, np. obcokrajowiec , który chciałby walczyć w mieście Phuket, dostałby od 5 do 7 tys. bahtów

Wiecie co go odróżnia od masy wielu innych zawodników? Nieprawdopodobny zapał do walki i pasja, kiedy większość innych zawodników, walczy tylko dla pieniędzy.  Kiedy trenował widać było w oczach ogień. Raz z nim klinczowałem, ciągle szedł na przód, był bardzo zawzięty.

Jest to cenne spostrzeżenie, które możesz wykorzystać.

Jeśli chcesz być ponad przeciętną, musisz zamienić się w podobnego Sangmannego, uwierzyć w swoją siłę i i myśl kim możesz się stać jeśli tylko będziesz tego chciał. W raz z pasją i ogniem, który w sobie rozpalisz, przyjdą efekty.

Dobrym przykładem też jest tutaj Marcin z którym jestem na wyjeździe, gdyby nie jego wizja tego co chce osiągnąć nie byłby w stanie trenować ile teraz trenuje, po prostu by mu się nie chciało. Wiedzieć „ po co” i widzieć wizję samego siebie jakim się chce być, jest bardzo ważną sprawą... Nigdy nie zostaniesz mistrzem świata jeżeli ta myśl nie narodzi ci się najpierw w głowie. Więc jeśli masz mieć jakiś cel, nie zapominaj o kolejnych, bo bez tego nic ciekawego się nie wydarzy... Celem może być większa ilość treningów w tygodniu, większa ilość km przebiegniętych...  Jeżeli Twoim celem jest mistrzostwo Polski, rozbij ten cel, na punkty, co musisz zrobić aby mieć to mistrzostwo, a potem skupiaj się na tych małych punktach, myśl o nich w kółko. Tam gdzie pojawia się myśl i skupienie, tam pojawia się rezultat.

Wracając do temu 13 coins gym, spędziliśmy tam w sumie tydzień. Była akurat promocja więc płaciliśmy 1000 bht za dzień, zamiast 1300. 1300 bahtów  ten klub nie jest wart …  1000 jest ok.

Problemem tego klubu jest na pewno lokalizacja, ciężko wieczorem wyjść coś zjeść poza pobliską restauracją w której jest znacznie drożej niż w przydrożnych miejscach gdzie można zjeść tanio i smacznie.  My znaleźliśmy jedynie miejsce z tajską zupą i daniem z kaczki. Żeby tam dotrzeć trzeba było iść 15 min, a uwierzcie, że po treningu nie chce się marnować  tyle czasu na chodzenie

Na weekend postanowiliśmy z Marcinem, że pojedziemy na wyspę Koh Samet, byłem tam już wiele razy więc dobrze znałem to miejsce, aż za dobrze, bo tym razem czułem, że to miejsce nie przynosi mi już szczęścia, byłem już tam po prostu za wiele razy.

We wtorek byliśmy już w drugim klubie - Keatkhamtorn, w którym spędzimy w sumie miesiąc, właśnie mija 3 tydzień naszego pobytu.

Jest tu bardzo mało trenerów, ale atmosfera tego miejsca jest bardzo miła i spokojna, do tego mamy bardzo dobre warunki mieszkalne, dlatego bardzo lubię ten klub. Na początku obawiałem się, że nie będę miał dobrego trenera, bo mój ostatni sprawdzony wyjechał do Portugalii. Zacząłem jednak ćwiczyć z głównym trenerem klubu i okazał się być bardzo dobry, potrafi bardzo zmęczyć...

Moje spostrzeżenia co do biegania.

Na początku założenie było takie, żeby bez dwóch zdań biegać z rana. Tak też robiliśmy, około 50 min z rana, po południu około 15-20 min.

Kiedy przyjechaliśmy do Keatkhamtorn, zacząłem biegać 2 x po 40 min, z rana i po południu. Przez jakiś czas nie wyobrażałem sobie biegać 2 x dziennie aż tyle, kiedy po południu jest aż 37 stopni w słońcu. Jednak kiedy kilka razy tak pobiegłem, zacząłem tak to lubić, że nie wyobrażałem sobie, że mogę nie biec drugiego razu. Problem w tym jednak, że za drugim razem czułem się bardzo wycieńczony, słońce w niewyobrażalny sposób wyciągało ze mnie energię. Na popołudniowy trening niewiele zostawało siły. Zachodziłem w głowę, co jest lepsze, czy bieganie 2x dziennie, czy bieganie raz dziennie i popołudniu skakanka? Co mi przyniesie więcej korzyści, co powinienem robić?

To dwie wersje, co klub to różny "obyczaj" biegania...

Teraz zamierzam biegać tylko z rana, a na popołudnie zostawić  więcej siły na tarczę, worek, klincz. Kiedy biegniesz drugi raz po południu  upał odbiera chęci do treningu i mnóstwo siły. Kiedy kończysz swoją sesję z trenerem na tarczach, masz już dosyć i chcesz wracać do domu. Kiedy nie biegniesz po południu, możesz siedzieć w klubie jeszcze długo po zrobieniu intensywnej pracy na tarczach z trenerem.

 

Na tym wyjeździe odczuwam, że już  to wszystko było, że być może wystarczy tego wszystkiego... Te przemyślenia nachodzą mnie tak wiele razy, ze zastanawiam się czy jest sens dalej wyjeżdzać na kilka miesięcy,  żeby trenować.  Jestem tutaj w końcu już 5 raz wciągu ostatnich 6 lat. Myśle, że ten wyjazd będzie kluczowy.  Odwiedzę  jeszcze od 2 do 5 klubów, w tym minimum 2 całkiem nowe.  Chce poznać metodykę treningu i trzymania tarcz najlepszych trenerów w każdym z tych klubów bo możliwe, że sam będę czasem pełnił rolę trenera w Polsce, chociażby z Marcinem z którym trenuje w Polsce.

 Ostatnio słuchałem piosenki, w której autor śpiewa "ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy". Bardzo to do mnie przemówiło...

Zaczynam być głodny nowych wrażeń.  Ile można robić w kółko to samo... Czas poznać coś nowego, nowe emocje, radości i doświadczenia… 

 
PIerwszy dzien w Tajlandii. Email
Wpisany przez Administrator   
Poniedziałek, 11 Marzec 2013 14:00
Dojechalem ! czuje sie jak w domu. Niesamowita energia tego miejsca i wspaniali ludzie, czuje sie wrecz oczyszczony.. :))

Na lotnisko nikt po nas nie przyjechal, Tajowie wczoraj zachlali glowy wiec zapomnieli. Mialem adres klubu wiec problemow nie bylo.

Pierwsze wrazenie klubu bardzo dobre, duzo tajow, malo obcokrajobcow. Pierwsze zalozenie bylo takie zeby zostac 5 dni, jednak bardzo mozliwe ze pobyt sie przedluzy. Chcialem miec dobrego trenera i jak potem sie okazalo trafilem na trenera samego saenchaia wiec jestem zadowolony. Pierwszy trening mial byc lajtowy, ale Tajowie zawsze pokazuja dosyc intensywnie tarcze do uderzen wiec troche spiec bylo. Klincz okolo 7 min rowniez na lajcie i bez spinania sie. Taj nie chcial pokazac kto tu rzadzi jak to czasami bywa wiec to cwiczenia przebieglo na spokojnie.

Na koncu treningu Tajowie robili sporo kolan na worek oraz bieganie polaczone ze sprintami, podobnie jak to bylo w kaewsamrit gym
 
Trening po przerwie Email
Wpisany przez Administrator   
Poniedziałek, 04 Marzec 2013 18:33

Moja ostatnia "sesja" treningowa zakończyła się w maju. Od tamtego czasu nie trenowałem... Ponownie zaczalem trenowac miesiac temu. Rozpoczecie treningu po dlugiej przerwie jest sztuka, dlatego dziele sie z wami tekstem, ktory pisalem na biezaco przez te pierwsze dni rozruchowe

 

01.02.2013

Pierwszy trening po bardzo długiej przerwie. Zamierzenie jest bardzo proste, stopniowo przygotowywać mięśnie do wysiłku.

Na siłowni  30 min powolnego biegania, kiedy czuję spięcie mięśni, przestaje biec całkowicie lub przechodzę do wolnego marszu.  Biegnę średnio 5,5-6,5 km/h, czyli 1km/10min

Wiem, że muszę zacząć przygotowywać mięśnie rąk do nadmiernego przeciążenia więc wolę już popodnosić niewielkie ciężary, kiedy czuję większe spięcie mięśni, od razu przestaje.

Cały trening zajmuje około  45  min, czuję lekkie zmęczenie nóg i lekkie napięcie mięśni rąk.

02.02.2013

Po wcześniejszym dniu czułem się dobrze, ręce trochę odczuły podnoszenie lekkich ciężarów dlatego dzisiaj nie powtarzałem tych ćwiczeń. Po 35 min powolnego biegania na bieżni (mimo, że czułem mogę jeszcze biec dużo) dałem spokój. Średnie tempo to 6,0-6,5 km/h.

Wiem, że zmęczenie mięśni pojawi się dopiero później, dlatego nie chce się na początku forsować. Dokładam do tej sesji kilka ćwiczeń na mięśnie brzucha i wystarczy.

03.02.2013

Mogę coraz więcej. Na basenie czułem znaczne zwiększenie wydajności mięśni. Po 25 min pływania przy większej intensywności, idę na saunę. Dzisiaj bardzo spokojnie.

04.02.2013

Otwieram owsiankowy sezon, przez bliskie 3-4 miesiące będę ją jeść na śniadanie.  Ponad rok temu zainteresowałem się treningiem Mike Tysona. Dowiedziałem się, że jadł on codziennie owsiankę. Od tamtego momentu zawsze jak trenuje, owsianka mi towarzyszy, polecam wszystkim, nie ma lepszego śniadania dla trenujaych.

Na treningu, na bieżni… W nogach czuję znacznie więcej siły. Zaczynam od powolnego biegu 6 km/h, nie czuję częstych spięć mięśni jak było to na początku więc spokojnie mogę biec, zwiększam systematycznie tempo do 7.5-9 km/h. To był dosyć intensywny bieg, w Tajlandii nigdy się nie biega na tych obrotach, na razie jednak robię tylko to ćwiczenie więc nie martwię się, że przesadzę.

Po 35 min.  biegu  robię kilka ćwiczeń na brzuch i ręce. Cel jest tylko jeden, przygotowanie mięśnie do większego wysiłku i przyzwyczajać mój mózg do tego, że wysiłek fizyczny to przyjemność, a nie katorga (co by było w przypadku, gdybym od razu zaczął intensywnie trenować)

05.02.2013

Rozpoczynam bieg na bieżni przy predkosci 6km/h. Po 5-10min zwiększam predkosc do 7.5 km/h. Po 20 min, 9-10km/h.

W sumie 40 min. biegania na bieżni, czuję ze mam zmęczone nogi.

Na koniec  15 podciągnięć na drążku

Miałem nadzieje, ze dzisiaj pójdę na trening żeby lekko cos porobić ale jeszcze nie czuję, że to dobry pomysł, do tego mam godzinę drogi więc całkowicie się odechciewa.. Usprawiedliwiam się, że to dopiero początek treningu więc nie chcę jeszcze podchodzić do tego zbyt intensywnie.

06.02.2013

Cały czas, głównie spędzam czas na trening na bieżni. Tym razem przez pierwsze 10 min. biegnę powoli na rozgrzanie nóg (6.5km/). Przez kolejne 10 min. jest to 7.5-8.5 km/h.  Po tych 20 min. włączam mp3 z ulubioną muzyką i zaczynam bieg między 9.50-11.00 km/h. Co jakiś czas zwiększam kąt biegu aby nogi bardziej pracowały.  Bieg w sumie wyszedł na 52 min.

Oglądałem wywiad Taja, który ma około 300-400 walk na swoim koncie. Mówił, że biega z rana 1.5-2 godziny i że trzeba mieć bardzo mocne nogi w Muay Thai (kopnięcia). Będę chciał coraz bardziej zwiększać poprzeczkę z moim bieganiem...

07.02.2013

Umówiłem się na trening z moim znajomym, niebawem ma walke wiec powiedziałem ze mu trochę pomoge. Posparowalismy, zrobiliśmy klincz,  przytrzymałem mu tarcze do uderzenia. Niewatpliwie moja kondycja ma jeszcze wiele do zyczenia ale się tym nie przejmuje, wszystko musi isc swoim torem.  „Step by step” jak to mówił mój Tajski trener…

08.02.2013

Po wczorajszym dniu czuję lekkie zakwasy na karku. Dzisiaj robię tylko bieznie. Cieszę się, ze nie musze sie zmuszać aby isc na trening. Dzięki stopniowemu podnoszeniu poprzeczki i nie robieniu za dużo, niż jestem na to gotwy, myśl o treningu przychodzi z przyjemnoscia.

Mam w glowie wizje super kondycji oraz silnych nog i bardzo mocnych kopniec. Takie wizje sa niezmiernie potrzebne abyśmy mieli argument dla którego chcemy biegać.

Na bieżni robie interwaly i teraz tylko już tak będę trenować bo jest to znacznie bardziej interesujące i czas przy tym szybciej płynie.

Po 15 minutowym truchcie przyśpieszam tempo i zwiększam podwyższenia konta bieżni. Zaczynając od poziomu 0, kończę na poziomie 9, im kąt większy tym zwalniam bieg.  Kiedy czuję, że nie mogę już biec pod takim kątem, zmniejszam do 8 i bięgnę przez około 20 sekund, potem 7,6 itd. Jest to bardzo fajne ćwiczenie, które muszę wyrobić do wysokiego poziomu jak chcę kopać dużo i mocno.

Cały bieg zajął mi 52 min. Po tym od razu ćwiczenia siłowe: 

-10 podciągnięć na drążku

Bez przerwy od razu przechodzę na:

-2 różne ćwiczenia na brzuch (jedno po drugim od razu)

-10 podciągnięć

- znowu ćwiczenia na brzuch bez przerwy

Chwila na złapanie oddechu:

10 podciągnięć i dwa inne ćwiczenia na ręce aby poruszyć inne partie mięśniowe. Ilość powtórzeń , w zależności kiedy się zmęczę, nie jest ich wiele, bo nie chce jeszcze za bardzo spinać mięśni.

09.02

Bieżnia, interwały po 15-minutowym truchcie. Nogi bolą po wczorajszym dniu ale trening na zmęczeniu to normalka i trzeba się przyzwyczajać.  Cały bieg zajmuje mi  42 min. Po tym 2x10 podciągnięć i trochę brzuchów.

 

W poniedziałek przyjeżdża do mnie na tydzień Marcin ze Słupska, na indywidualne zajęcia, jedynym moim treningiem wtedy będzie klincz z nim + techniczne ćwiczenia. Marcin leci ze mną do Tajlandii i chce się na to dobrze przygotować dlatego będziemy trenować 2x dziennie. 

Dzień dzisiejszy

Jak widzicie pierwsze treningi mają wyglądać trochę jak wakacje, powoli a do przodu. Aktualnie nie groźne są mi już zakwasy, na bieżni zacząłem biegać minimum 1 godzine z interwałami. Pamiętajcie, bieganie najważniejsze! :)

 
Wywiady z Tajami Email
Wpisany przez Administrator   
Niedziela, 20 Styczeń 2013 13:44

Tym razem będac w Tajlandii, będę chciał przeprowadzić kilka wywiadów z zawodnikami, a następnie je opublikować. Jezeli chcialbys znac odpowiedz na jakies pytanie. Przeslij mi je na maila Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Pytania powinny byc skierowane do odczuc czy przezyc zawodnika, a nie np. jak sie odzywia, bo to juz bylo opisywane.. Bardzo prosze pomoc, o co mozna ich podpytac :))

 
Klub Muay Thai w Polsce Email
Wpisany przez Administrator   
Piątek, 18 Styczeń 2013 14:12
W głowie mi sie tworzy pomysl klubu, ktory bedzie inny od innych. Tajowie jako trenerzy - 3 trenerow trzymajacych tarcze zawodnikom + 1 ktory chodzi po sali i nadzoruje caly trening, poprawia uczniow.. 

Jednak czy klub na zwykłych zasadach to dobry pomysł? Bardziej podoba mi się tu wizja stworzenia miejsca dla osób, które potrzebuja odskoczni, a nie maja na to pieniedzy, sa z biednych czy patologicznych srodowisk. Takie dzieciaki nie sa wybajerzone i wiem ze to mogłaby to byc dla nich szansa...

Na tych zasadach musiałybym wejść porozumienie np. z:
-Z zawodnikami(% od walki, jeżeli zawodnik jest już starszy), 
-Urzędem miasta(dofinansowanie). 
-Fundacje wspierające inicjatywe
-Sponsorzy lub pojedyncze osoby, które chcą wesprzeć inicjatywę

Sam koszt trenerów by wychodził na około 15 tys zł miesiecznie lub więcej więc jeżeli ktoś by chciał przyjść i trenować z tajami musiałby zapłacić kilkaset zł. Na pewno nie mogłoby być tak, że  w klubie jest za dużo ludzi i trenerzy nie ogarniają więc cena musiałaby być odpowiednia do oferowanych usług...

Taki klub nie byłby na pewno robiony aby zarobić. Polskie kluby ledwo co ciągną i nie ma z tego dobrej kasy, dlatego jeżeli miałbym robić coś w tym kierunku to aby zrobić coś fajnego...

Nie jest to pomysł do realizacji na najbliższy czas, a za kilka lat...

Jeżeli masz jakiś pomysł czy komentarz dotyczące tego wpisu to zapraszam .
 
 
 
Życie zawodnika w tajlandii Email
Wpisany przez Administrator   
Niedziela, 23 Grudzień 2012 23:50
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=90h4onjTXDc#!
 
http://www.youtube.com/watch?v=HIgrqaVGtRI 
 
Ponowny wyjazd do Tajlandii Email
Wpisany przez Administrator   
Czwartek, 13 Grudzień 2012 18:43

Chciałbym wstępnie poinformować, że prawdopodobnie w marcu wylecę ponownie do Tajlandii, na okres około 3 miesięcy. Chcę odwiedzić 2 bardzo sławne i dobre kluby muay thai w których nigdy nie byłem(13 coins, sitsonpeenong) oraz mój stary klub keathkhamtorn w którym jest najlepszy klincz... Jadę tam główniei z nastawieniem na napisanie książki, będę zwracał uwagę na wiele szczegółów, które pomogą  sportowcom i przyszłym zawodnikom.

 

 

 

 
Sprzedam Rękawice Do MMA Email
Wpisany przez Administrator   
Piątek, 15 Czerwiec 2012 15:13
Kupiłem parę rzeczy w Tajlandii. Jeżeli ktoś się interesuje MMA i chce mieć na prawdę wysokiej klasy sprzęt to zapraszam na aukcję allegro -->   http://allegro.pl/show_item.php?item=2424344650 W razie pytań, proszę o kontakt na gg 251056 lub email Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
 
Książka muay thai - tajski boks, mma, boks, karate i inne Email
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 22 Maj 2012 01:11
Informuję, ze piszę  książka o treningach muay thai i tematach pobocznych. Nie wiem ile wyjdzie materiału, zacząłem pisać już jakiś czas temu, ale przestałem. Teraz chyba nadszedł czas na kontynuację. Co się tam znajdzie? Między innymi jak wygląda trening przygotowawczy Tajów do walk. 

 
Czy to już czas powrotu? Email
Wpisany przez Administrator   
Piątek, 04 Maj 2012 13:36
Serce się kraja jak widzę dawnego zawodnika Muay Thai, który sprzedaje kluski na ulicy... Tajowie na prawdę przechodzą ciężki okres w czasie okresu walk w swoim życiu. Taka ciężka praca, a tak nieopłacalna...

Dawno nie pisałem, ze względu na zaprzestanie treningów z powodu kontuzji i zajęcia się sprawami finansowymi...

W Tajlandii, jeszcze wczoraj myślałem, że zostanę 1.5-2 miesiąca, ze względu na to, że nie chciałem zbyt długo przebywać z rodzicami. Bałem się, że będą mnie cisnąć, że mam iść do byle jakiej pracy... Jednak gdyby zobaczyli, że staram się o dotację na klub Muay Thai, to myślę, żeby zmienili podejście...

Jeszcze dam sobie trochę czasu na przemyślenia, za 13 dni kończy mi się wiza, być może to już ten czas, żeby wrócić do Polski i dać z siebie coś dla innych?
 
 
 
Chwila refleksji Email
Wpisany przez Administrator   
Sobota, 07 Kwiecień 2012 10:56
Tęsknie za moim klubem... Tęsknie za Muay Thai... Tęsknię za pokonywanie własnych słabości i za trenowaniem na dużym zmęczeniu, kiedy wiem, że miliony ludzi w tym momencie mówi dość, ja dokładam i robię jeszcze więcej. Tęsknię też za poczuciem siły i wytrzymałości, które wiele razy zaskakiwało i dawało szczęście. Tęsknie też za uczuciem coraz lepszych rezultatów w technice... Spędziłem na trening tyle czasu... Ten wyjazd znacznie mnie odmienił... Nauczyłem się że blokować bodźce typu "daj sobie spokój i idź do domu, wystarczy już, ledwo żyjesz". Wszystko to dzięki ciągłemu zwiększaniu intensywności treningu, jest to na prawdę nie trudne, wymaga jednak trochę pracy, determinacji i zawziętości.

Minęły blisko 3 tygodnie od mojego ostatnie treningu, kość dłoni dalej nie jest w 100% sprawna... Spotkały mnie też inne wydarzenia, fajna dziewczyna, przystąpienie do projektu imprezowego organizowanego w Tajlandii. Myślę, jednak że po wyjeździe osób pracujących przy projekcie, nie będę miał dalszego celu. Wybór będzie prosty, albo wracam do Polski, albo idę do klubu Muay Thai. Po takiej długiej przerwie, miesiąc w takich warunkach jak wcześniej, nie powinien bardzo wpłynąć na moją psychikę, zresztą nie dbam teraz o to..
 
Moja historia z muay thai Email
Wpisany przez Administrator   
Poniedziałek, 26 Marzec 2012 14:06

Edytowałem dzisiaj artykuł opowiadający moją historię. Wiele artykułów ze strony można by dobrze odpicować bo były pisane dawno, doświadczenie znacznie się rozszerzyło więc czemu by nie dodać paru rzeczy. Na dzień dzisiejszy zapraszam do artykułu Moja historia

 

 
Czas na refleksję, naukę i odpoczynek Email
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 20 Marzec 2012 08:19

No i kolejna zmiana miejsca zamieszkania, czuję się trochę jak taki włóczykij, z miejsca do miejsca, z tym samym bagażem, jednak bogatszym wnętrzem. Jak taka ma być cena nieprzeciętnego doświadczenia i profesjonalizmu to muszę o tym cały czas pamiętać, nie patrzeć na poświęcenia i korzystać ile tylko będę mógł. Zostały mi 2 miesiące w Tajlandii, potem albo Kambodża, żeby odnowić wizę, albo powrót do Polski. Maksymalnie planuję zostać do końca lipca. O sierpniu raczej już nie myślę bo chciałbym też spędzić kilka miłych chwil z bliską osobą, która po części na mnie czeka (no chyba, że sobie kogoś znajdzie do tego czasu).

Nie żegnałem się z osobami z klubu, zrobiłem parę fotek z nimi. Mojemu trenerowi powiedziałem, że niebawem wrócę. Najciężej okazało się pożegnać z panią u której jadłem, stała się moją dobrą znajomą, mimo swojego wieku. Myślę, że około 60 lat. Byliśmy na bardzo podobnym poziomie myślowym, była bardzo ciepła i dobra, codziennie żartowaliśmy i dobrze się ze sobą czuliśmy. Kiedy się przytuliliśmy na pożegnanie poczułem bardzo fajną energię, super uczucie. Widziałem na jej twarzy wyraz smutku, jakby łza była całkiem niedaleko, jak to zobaczyłem to i mi się zrobiło przykro. W każdym razie nie ma co się oglądać za siebie, tym bardziej, że za pewne tam wrócę za miesiąc lub dwa.

Właśnie dotarłem do restauracji mojego znajomego u którego zawsze nocuję w trakcie regeneracji, odpoczynku, transferu do innych miast. Dzisiaj mnie przywitał leżąc na ziemi w trakcie swojego masażu, zaskoczony mówi "Nie mam wolnych pokoi. Ale możesz spać na podłodze, na dole za darmo." Na razie nie chce mi się o tym myśleć, nocleg nie stanowi problemu, mam swoje mleczko sojowe i czuje, że napięcie treningów zeszło :). Może przez to napięcie też ta kontuzja? Nie wierzę w przypadki i cały czas zadaje sobie pytanie czemu to się stało. Nigdy nie wiesz czy coś zdarzyło się dla twojego dobra czy też nie. W każdym razie pozytywne wibracje mnie nie opuszczają :)

Na pewno będę teraz się skupiał na czytaniu artykułów dotyczących triatlonów, wiele informacji okazuje się bardzo ciekawych i pomocnych. Do tego może nadrobię zaległości z Tajskich słówek, które zalegają w zeszycie... No i czas refleksji oraz nabrania nowych, świeżych chęci na trening. 

Link do zdjęcia na porannym śniadaniu, dzień później -> http://www.facebook.com/photo.php?fbid=308538682547113&set=a.308538629213785.73221.205468642854118&type=1&theater


Pozdrawiam wszystkich!

 
Buakaw robi własny muay thai gym Email
Wpisany przez Administrator   
Sobota, 17 Marzec 2012 17:27

Firma Yakkao Boxing informuje na facebooku, że Buakaw, którego jest sponsorem, się odnalazł i zamierza zbudować własny klub Muay Thai.

"*** HOT NEWS ***

Our sponsored fighter Buakaw is back! Today we are going to help him to build his new camp...stay tuned! Buakaw's camp photos preview on twitter"

Link: http://www.facebook.com/yokkaoboxing 

Buakaw na pewno nie będzie narzekał na klientów, jednak czy będzie to dobry klub? Czy zrobiony z pasji do nauczania innych, czy dla pieniędzy? 

Po słowach mojego trenera Nena, który powiedział że za zdjęcie z nim na Thai Fight chciał 30 zł, nawet z małym dzieckiem to sam nie wiem co o tym myśleć. Oby wyszło coś fajnego :)

 
Sitsonpeenong Gym Email
Wpisany przez Administrator   
Piątek, 16 Marzec 2012 10:51

Już niebawem jadę do tego klubu. Bardzo fajny highlight. Cena za dzień pobytu - 125 zł.  W 2min zobaczycie jak Taj wiąże bandaże, tak jak się powinno wiązać, z dużym "wybrzuszeniem" na kostkach, będę mógł pokazać ten sposób wiązania jak tylko wrócę do Polski.

 

 

 

 
Dalsze losy Email
Wpisany przez Administrator   
Czwartek, 15 Marzec 2012 17:36

Kolejny miesiąc prawie za mną! We wtorek opuszczam aktualny klub, jadę na wyspę na 3 dni i odwiedzam kolejne miejsce, 13 coins lub Sitsonpeenong gym. 

W 13 coins chcę poznać trenera o którym czytałem, jest bardzo dobrym technikiem, lubi poprawiać do perfekcji. Klub znany jest głównie z tego, że trenuje tam Saenchai. Jego filmik z tarczowaniaoraz nowy highlight

W Sitsonpeenong zależy mi najbardziej na trenowaniu z głównym trenerem, który zdobył nagrodę trenera roku. Chcę również zobaczyć jak chłopaki z tego klubu się przygotowują do walk, jak klinczują, jaki mają program treningowy. Który klub będzie pierwszy ? Tego jeszcze nie wiem. 

Zatęskniło mi się trochę za moim trenerem z Kaewsamrit, być może też tam pojadę na parę dni, minęło już trochę czasu od mojej ostatniej wizyty, parę nowych rzeczy się nauczyłem i zmodyfikowałem technikę wielu uderzeń, chciałbym aby mnie skorygował w razie czego...

Na zdjęciu ekipa z Sitsonpeenong

http://www.facebook.com/photo.php?fbid=304398936294421&set=a.304398906294424.72205.205468642854118&type=3&theater

 
Polscy trenerzy Muay Thai Email
Wpisany przez Administrator   
Czwartek, 15 Marzec 2012 11:32
Muszę napisać co już mnie gryzie przez jakiś czas.

Zastanawiająca jest ilość klubów muay thai, która jest w Polsce. Skąd się wzięli ci wszyscy trenerzy??? Wydaje mi się żeby czegoś nauczać trzeba coś o tym wiedzieć, a nie przejść 2 tygodniowe szkolenie instruktorskie z którego i tak się nie wyniesie za wiele. Niewątpliwie w 95% przypadkach są to trenerzy kick boxingu (na pewno z nieprzeciętnymi umiejętności w swojej dziedzinie), którzy zrobili sobie kurs i nazwali swoją szkołę muay thai (ze względu na to, że ten sport jest bardziej na topie od kicka jak mniemam, co za tym idzie więcej kasy dla trenera.)

Rozumiem jak ktoś jeździł do Tajlandii, Holandii, uczył się, próbował, np. Rafał Szlachta, Rafał Simonides. Nie znam ich, nie znam ich umiejętności, ale uczyli się od ludzi, którzy mają o tym pojęcie! I rozumiem jakby chcieli przekazać to wiedzę dalej. Rozumiem też jak ktoś się uczył od kogoś w Polsce kto miał pojęcie, przez długi czas i sam postanowił podzielić się swoją wiedzą, otwierając klub...Ale jak ktoś nie ma pojęcia o klinczu i uczy na treningu nic więcej poza ściągnięciem głowy, bo to akurat było na kursie instruktorskim... lub uderzenia kolanami i łokciami są "raz w miesiącu", no to sry, ale jesteś oszukiwany i to na co chodzisz na pewno nie jest muay thai...

Tak sobie myślę, że chyba zrobię sobie kurs trenera boksu, gdzie nigdy go nie trenowałem i mam o nim pojęcia, ale zacznę go nauczać... O.O

Lubisz? Kliknij, udostępnij lub prześlij znajomemu !
 
Nowe filmy z kaewsamrit Email
Wpisany przez Administrator   
Środa, 14 Marzec 2012 08:05

Znalazłem w internecie 2 filmiki, które przedstawiają mój pierwszy dobry klub, dodam je na stałe do strony "o mnie". Mam nadzieję, że się spodobają.

 
Tajski trener potwierdza odejście Buakawa z jego dotychczasowego klubu Email
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 13 Marzec 2012 11:27

Zapytałem się dzisiaj swojego trenera czy wie o Buakawie. Powiedział:

"Tak, zamierza zmienić klub. Mówił, że go tam źle traktują. Na dodatek za walki nie dostaje tyle ile powinien, większość bierze klub."

Za ostatni wygrany prestiżowy turniej Thai Fight w Tajlandii, powiedział, że dostał 10 milionów bahtów (około 1 mln zł). Buakaw z tego miał tylko 500 tys. bahtów (około. 50 tys. zł)!!!

To samo tyczy się jego innych walk. Są to bez wątpienia prawdziwe informacje, Tajowie wiedzą o każdych posunięciach tak znanych zawodników.

 

Co o tym wszystkim sądzicie?  

Zapraszam do czytania innych nietypowych artykułów na muaythaix.pl, mam nadzieję, że okażą się dla was inspirujące i pomocne . Na facebookowej znajdziecie ich jeszcze więcej.

 
Buakaw ucieka ze swojego klubu! Email
Wpisany przez Administrator   
Poniedziałek, 12 Marzec 2012 21:37

Przetłumaczyłem wywiad z Buakawem, link do oryginału znajdziecie zaraz pod postem.

Przeprowadzający wywiad: Możesz wyjaśnić gdzie byłeś przez ostatnie 10 dni?

Buakaw: Chciałbym przeprosić moich fanów,  i podziękować ludziom, którzy mnie szukali. Miałem prywatny problem z klubem, który już trwał od 2009 r.

To było coś co chodziło za mną długi czas i mnie niepokoiło.  Nigdy nie miałem problemów z moim treningiem. Nigdy go nie opuszczałem i zawsze byłem pracowity. Byłem stale krytykowany, nie szanowany... Nie mogłem już tego znieść

Przeprowadzający wywiad:  Jak oni się do ciebie zwracali?

Buakaw: (trudno to przetłumaczyć ale chodzi tu o niegrzeczne zwracanie się do osoby )„ Zaczynam być tobą zmęczony”, „Jesteś prawdziwym bólem dla mnie” itp.  Zawsze pracowałem ciężko i szanowałem innych, nigdy nie miałem problemów z moim treningiem, nie mogą na to narzekać. Nie zasługuję na to.

Przeprowadzający wywiad: Więc gdzie byłeś?

Buakaw:  Byłem w specjalnym miejscu gdzie nikt nie mógł mnie znaleźć.

Przeprowadzający wywiad:  Byłeś kontuzjowany...

 
Moje myśli Email
Wpisany przez Administrator   
Sobota, 10 Marzec 2012 07:21
W czasie oglądania dzisiejszych walk w telewizji było sporo znajomych twarzy: zawodnik z Suwit Gym z Phuketu i mój trener, który był dla mnie jak Bruce Lee ze sposobu w jaki przekazywał wiedzę. Zawodnik (Lem) z klubu gdzie teraz jestem, robiłem z nim klincz, sparowałem, podpatrywałem jak trenuje i próbowałem robić to samo, wiele się nauczyłem odnośnie sposobu przygotowania do walki.

Co do dzisiejszych rozważań. Po pierwsze okazało się, że jest wyznania muzułmańskiego, widziałem już kilka razy, że zawodnicy przestawiali się na inna wiarę. Na ring wszedł z muzułmańskim okryciem głowy (nie wiem jak to fachowo się nazywa). Jego przeciwnik był bardzo dobry, przez pierwsze dwie rundy przegrywał. Od 3 rundy widać, że stracił siły i znacznie zwolnił. Lem trenował niesamowicie ciężko, nie widziałem nigdy żeby ktoś trenował więcej od niego. Mimo, że był słabszy technicznie i miał słabsze ciosy to wygrał wytrzymałością.

 Możesz być znacznie lepszy od swojego przeciwnika, jednak jeżeli on będzie wytrzymalszy, możesz przegrać tą walkę, tym bardziej jak jest 5 rund! I vice versa, masz duże szanse na wygranie z lepszym od siebie jeżeli będziesz go przewyższał kondycją! Poprzednia walka Lema, była podobna, kiedy jego przeciwnik się zmęczył, on szedł do przodu i bił. Lem, te walki wygrywał już przed wyjściem na ring, znacznie przewyższał wytrzymałością innych. Jako ciekawostkę, dodam, że za walkę dostał 85.000 bht, z czego 40-50% idzie dla klubu

Dzisiaj na facebooku dostałem również ostatnią walkę Petałiego, którego znacie z artykułów. Naszła mnie myśl, jak tak patrzę na cały świat muay thai w którym teraz jestem, tworzę kontakty, widzę coraz więcej, spotykam ciekawych trenerów, wielu z nich okazuje się specami w jakiejś rzeczy, np. w sparingu, jak np Petałi do którego nawet nie podejdziesz w walce, czy mój aktualny trener w klinczu, który wywróci cię na zawołanie. Na pytanie skąd on ma taką siłę, odpowiedział: "Jak byłem małym chłopcem robiłem 100 podciągnieć bez przerwy, po 10 podciągnięciach wisiałem 10 sekund na poręczy i dalej to samo". Petałi nie ma widowiskowej techniki, jak zobaczyłbyś go na tarczach, to nic specjalnego, jak u niektórych zawodników, mimo to jest jednym z lepszych i każdy go zna. Trzymać tarcz nie potrafi, ale na pewno mógłby poprawiać zawodników na sali treningowej. Jest moim przyjacielem i już myślę czy mógłbym mu pomóc jak skończy walczyć, bo wiem, że kasy super mieć nie będzie.

Już parę lat temu narodził mi się pomysł w głowie, żeby sprowadzać trenerów do Polski, czy by to się sprawdziło to nie wiem. Ludzie nie chętnie wydają pieniądze i chyba nie za specjalnie interesują się gdzie trenują. Ważne aby było, że to szkoła muay thai i że po jakimś czasie mógł powiedzieć znajomym, że trenuje już 3 lata, a tak na prawdę nic nie potrafi.  Tu nie czas jest wyznacznikiem umiejętności, a ilość wykonanych uderzeń, poziom determinacji. Osiągnięcie mistrzostwa w jakiejkolwiek dziedzinie zabiera dokładnie tyle czasu ile jesteś gotów na to poświęcić.

Na pewno jeśli będę miał fundusze i pomysł jak to wszystko zorganizować aby miało ręce i nogi, to coś takiego powstanie. Z możliwością wynajęcia noclegu w pobliżu, dla przyjezdnych z innych miast czy nawet państw. 1 trener z pewnością by mnie nie satysfakcjonował. Myślę bardziej o 2-3 trenerach, z naciskiem na 3. Aby np. 2 tarczowało, a 1 chodził i poprawiał ludzi na sali. 
Oby los tego chciał!
Pozdrawiam wszystkich i zapraszam na facebookową stronę gdzie przeczytacie jeszcze więcej.
 
Kilka newsów - muay thai w tajlandii Email
Wpisany przez Administrator   
Sobota, 03 Marzec 2012 14:05
Jestem w szoku! Przeżyłem dzisiaj bardzo miłe spotkanie z właścicielem klubu w którym teraz jestem. Gadaliśmy przed klubem blisko 30 min. Między innymi o jego najlepszym zawodniku Nopparacie, który wygrał z Saenchaiem 4x !!! Szok !!! Nie wiedziałem o tym dlatego tak się zdziwiłem, zresztą wygrać tyle razy z Saenchaiem, który jest legendą? Wygrywa z nim bo ma znacznie lepszy klincz oraz kolana. Na koncie około 400 walk. Wygrał również z Orono, który w latach świetności wygrał z Dekkersem.

Nopparata już widziałem i zdążyłem dostrzec, że nie jest przyjazny dla nowych. Potwierdził to Kanadyjczyk trenujący w tym samym klubie. Powiedział, że jest humorzasty dla nowych i okaże szacunek jak zobaczy, że ciężko trenujesz. Ja sam średnio lubię jak ktoś przyjeżdża nowy, chyba, że serio widać, że jest w porządku wtedy sam wyciągam pomocną dłoń i zagaduję. Niebawem Nopparat zaczyna poważnie trenować do swojej walki, na pewno wyniosę jakieś ciekawe doświadczenie z klinczu z nim, sparingu lub z samego patrzenia jak trenuje.

Po rozmowie na dworzu, Jakae (właściciel) zaprosił mnie na kolację, razem z jego znajomymi. Dobrze mi się z nim rozmawiało więc się zgodziłem. Przez krótki czas dowiedziałem się całkiem sporo, jestem na prawdę bardzo szczęśliwy z tego powodu i z tego spotkania. 

Mówił, że jeżeli ktoś chcę wyjechać wcześniej z klubu to zwraca pieniądze. Rzadko spotykane w Tajlandii, wielki plus! 

Jest policjantem od 24 lat, zaproponował swoją pomoc, jeżeli coś się będzie działo nie dobrego. Dzięki temu mogę zaoferować również swoją pomoc wam, jeżeli będziecie mieli jakiś problem, jakbyście w przyszłości przebywali na terenie Tajlandii.

Nie odpisuje na każdego maila, jeżeli ktoś robi problemy w klubie. Np. jak przy pierwszym pobycie zamiast klimy gość chce wiatrak to nie odpisuje przy następnym razie na jego maile. Jeżeli gość pyta się przez maila czy będzie mógł dostawać niepikantne jedzenie lub że nie lubi warzyw to też nawet nie traci czasu na odpisywanie ^^.  Twardo !
 
Kolejny ciekawy news jest odnośnie Saenchaia, jakiś czas temu pisałem, że dostał 2 mln bahtów (ponad 200 tys zł) za nazwanie jednego z klubów jego imieniem i trenowaniem tam. Coś poszło nie tak, pokłócili się, Saenchai wrócił do swojego starego gymu 13 coins. Jest oddalony jedynie 10 min od mojego klubu więc pewnie tam zawitam, żeby go zobaczyć w akcji i (mam nadzieję) zrobić z nim klincz.

Myślę, że gym w którym teraz jestem będzie moim głównym miejscem treningu, czuje się tu dobrze, jak w rodzinie. Poza tym jedzenie mam jakie chcę, ładny pokój, trening na wysokim poziomie i mało obcokrajowców, dzięki temu czujesz się po części jak Taj (jak trenujesz odpowiednio), a nie turysta od którego jest tylko wyciągana kasa. 

Lubisz? Kliknij lub udostępnij na facebooku :) 
 
Trening muay thai w nowym klubie. Email
Wpisany przez Administrator   
Czwartek, 01 Marzec 2012 08:13
Mam doła...Tak jak myślałem na początku przyjazdu, że może się to tutaj zdarzyć. Zero przyjaciół, rozmów, śmiechu, żartów, rozrywki, nie wspominając o najbliższych osobach. Tylko trening, po 5 godzin dziennie na sali, zrzygać się od tego idzie... Uczucia jakie temu towarzyszą można poznać tylko na wyjazdach, jak wszystko zostawisz za sobą.

Trenując w rodzinnym państwie, gdzie masz rodzinę, dziewczynę, psa, kota, przyjaciół, wiele rzeczy, które dają ci szczęście, przyjemność radość nie przyjdzie ci tego doświadczyć, i dobrze dla ciebie.

Pamiętam jak znajomy mi mówił parę lat temu jak jego znajomy, Polak wyjechał do Tajlandii na 2 miesiące i tylko odznaczał dni na kalendarzu, do powrotu do Polski...

Zobaczymy za parę dni jak się będę czuł, może zrobię 2-3 dni przerwy, a może wrócą mi siły i chęci...Oby to drugie
 
Koszt kolejnego klubu w tajlandii Email
Wpisany przez Administrator   
Niedziela, 26 Luty 2012 17:09
Mój kolejny klub będzie mnie kosztował 3.400 zł za miesiąc. Przyznam, że będzie to największy mój wydatek i sprawi to, że nie będę miał prawie kasy. Jednak zapłacę każdą cenę za nowe doświadczenie, możliwość trenowania z najlepszymi i wyciągnięcia nowych wniosków odnośnie metodygi treningu muay thai, aby w przyszłości inni mogli na tym skorzystać.
 
Nowy klub - Bangkok Email
Wpisany przez Administrator   
Poniedziałek, 20 Luty 2012 03:45
Pierwszy trening za sobą. Jestem mega zadowolony jak na razie! W związku z tym, że miałem tydzień przerwy po miesięcznym treningu, dzisiaj i jutro trening będzie bardziej techniczny i rozgrzewkowy. 

Już na samym początku powiedziałem, że chce trenera, który zadba o moją technikę i będzie mnie poprawiał. Został mi polecony młody Taj. Tarcze przebiegły ok, jednak bez szału jak było to z trenerem z poprzedniego gymu i trenerem Anuwata, jak ktoś śledzi newsy to ogarnia. Co do tarcz, nie spinałem się i bardziej to przypominało wysiłek na jednym poziomie. Zobaczymy jak praca będzie przebiegała jak będę mógł trenować na pełnych obrotach

Bardzo mi się podoba to, że runda trwa tyle ile w kaewsamrit gym czyli 5 min. W poprzednim były to 4 min. Po 4 rundach tarcz, delikatna praca na worku i bardzo techniczny sparing z Tajem (bez zęba przedniego ^), zero spinki, bardzo mi się to podobało, że nie kozaczył się kiedy miał okazję. Sam z własnej woli dawał mi wskazówki, mega plus, jest to rzadko spotykane, z reguły musisz sam się dopytywać.

Po 3 rundach sparingu - klincz! O tak! Od razu mi się ciepło na sercu zrobiło. Powiedziałem, że zrobię najwyżej 5 min klinczu jak na pierwszy dzień, zrobiłem go ze swoim trenerem, trwało to jakieś 10 min, a mimo to nauczyłem się nowych rzeczy. Starałem się nie spinać, a w sytuacjach gdzie normalnie trzeba się spiąć, odpuszczałem. Na tym właśnie polega trening po przerwie... Nie jest to zadowalające, kiedy chcesz uderzyć mocno, a doświadczenie podpowiada ci żeby odpuścić. Chcę robić progres, a nie zatrzymać się na drugim dniu z wielkim bólem mięśni dlatego taka ostrożność.

Jestem mega zadowolony, że będę tu robił klincz 2x dziennie, w końcu dobrze się podszkolę i będę mógł dobrze nauczyć innych. Muszę przyznać jedno, jeżeli ktoś umie dobrze klincz, będzie miał awanturę na ulicy i dojdzie do szarpaniny, marny los osoby nie ogarniającej. Widzę to tutaj po sobie jak klinczuje z ogarniającym Tajem.

Trening wygląda w sumie tak jak ja to widzę jak otworzę swój klub czyli tarcze + sparing + klincz + jakies oczywiste cwiczenia gdzie sa praktykowane w kazdym klubie. Czy będzie tak tutaj codziennie? Mam nadzieje!

Trener jest bardzo przyjazny i sam z siebie mnie poprawia. Powiedział, że mam dobrą technikę, po moich "leniwych tarczach", ja na to, żeby mi lepiej ogarnął moje front kicki do których się przyczepił. Niby wydaje się to taka prosta technika, a jednak wcale nią nie jest...

W klubie byli sami Tajowie, zero turystów! Mega plus! Zobaczymy jak będzie popołudniu.

Co do zakwaterowania. Można mieszkać w klubie -> filmik Polaków, który znalazłem na necie http://pamietnikztajlandii.blog.onet.pl/A-tak-oto-sie-mieszkalo,2,ID311643624,n koszt 25.000 bht  lub mieszkać z dala od klubu i placi c za pokoj srednio 7.000 bht + 600 bht za dzien treningu + jedzenie na wlasna reke. Po zobaczeniu pokoju za 7.000 nie zastanawialem sie dluzej, jest tutaj super! Najlepszy pokój jaki kiedykolwiek miałem trenując w Tajlandii! Na początku treningu nie wiedziałem na ile zostanę, jednak samo to, że robili z rana klincz, co jest rzadko spotykane, zadecydowało o mojej szybkiej decyzji, że zostaje na pełny miesiąc.

Co do okolicy... Trochę tu cicho, przypomina trochę kaewsamrit, jednak niebawem się przyzwyczaję i będzie ok... :)
 
Przypominam, że stale piszę na facebooku, na muaythaix.pl postuję bardzo rzadko. Jeżeli chcesz być na bieżąco, kliknij lubię to, a newsy same będą ci się pokazywały na tablicy
 
Docenienie Email
Wpisany przez Administrator   
Środa, 01 Luty 2012 03:12
‎2 dni temu podszedł do mnie obcokrajowiec po tym jak skończyłem tarczować i powiedział "jesteś bardzo dobry". Podziękowałem. Lepiej się zrobiło na duchu, że ktoś mnie docenia. Dzisiaj po tarczowaniu podeszła dziewczyna i powiedziała "to przyjemność oglądać cię tarczującego, twoja technika jest tak dobra". Kilka minut podszedł jej chłopak i nawinął "dużą przyjemnością było oglądanie cię sparującego, najbardziej mi się podobał lewy hak na wątrobę, prawy high kick".

Po takich słowach na prawdę chce się trenować i się doskonalić, każdy człowiek potrzebuje docenienia, jest to jedna z 5 głównych potrzeb, która stale powinna być zaspokojana, bez tego człowiek się zniechęca, ma gorszą motywację.

Najbardziej boli mnie to, że tak wiele nie docenia wiedzy, która próbuję przekazać. Ludzie wchodzą na stronę, przeczytają trochę, może się czegoś dowiedzą może im to pomoże, ale żeby podziękować czy kliknąć "lubię to" to nie ma mowy. Nie wiem czy to przez mentalność polską czy po prostu słabe artykuły na muaythaix.pl. Wiedza ta kosztowała mnie kilkadziesiąt tysięcy zł i wiele lat treningu więc boli jak ludzie tego nie doceniają. Już nie raz myślałem aby to wszystko skasować i zachować dla tych, którzy będą na prawdę na to zasługiwać...
 
Trening Muay Thai - 2.5 godzinny Email
Wpisany przez Administrator   
Czwartek, 26 Styczeń 2012 03:15
Czy Polacy wytrzymają poranny trening trwający 2.5 h? Czy Ty byś wytrzymał? Zapraszam na facebookową stronę gdzie trwa dyskusja. Pojawia się tam również wiele ciekawych filmów i wpisów, na pewno na tym skorzystasz - > http://www.facebook.com/pages/Agoge-Muay-Thai/205468642854118
 
Relacja pierwszego pełnego dnia Email
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 17 Styczeń 2012 14:14

Na wstępie: Zamieściłem na facebooku filmik ze sparingu Tajów, bez oszczędzania się, jak chcesz być na bieżąco z artykułami i newsami muaythaix.pl to kliknij "lubię to".

Poranny trening to worek, tarcze, klincz + "końcowe ćwiczenia". Zauważyłem, że lepiej mi się tarczuje jak najpierw pouderzam trochę w worek i dopiero wtedy wejdę na tarcze. W Bangkoku zawsze po rozgrzewce pierwszy lądowałem u trenera więc nie było jak najpierw robić worka.

Po tarczach, klincz. Coś co kocham, i tutaj to robią 2x dziennie, w klubie w Bangkoku niestety mam możliwość robienia go tylko raz dziennie. W klinczu trzeba na prawdę mieć mnóstwo siły z Tajami, kondycję oczywiście też nieprzeciętną... 15 min i styka, myślę, że za tydzień lub dwa będę mógł działać po 30 min.

Co do tarcz z trenerem to średnio podoba mi się jego styl, nauczył mnie już paru rzeczy i poprawił za co jestem mu bardzo wdzięczny, jednak tarcz super nie trzyma. 

Wpis z facebooka przed 2 treningiem: "‎16.00 Prawie w ogóle nie spałem mimo strasznego zmęczenia, trener napieprza w moje drzwi, żebym się zbierał, dobre podejście ma. Po treningu napiszę dłuższy post odnośnie treningu porannego i tego co mnie czeka zaraz, (o ile będzie coś innego niż już pisałem). " 

No i wydarzyło się całkiem sporo. Na początku dostałem opieprz, że nie poszedłem biegać o 15;30 żeby być gotowym już na 16. Myślałem, że zaczynają wszyscy punkt 16 ale jak widać się myliłem. Po bieganiu, worek. Następnie tarcze, znowu słabiutko z trzymaniem tych tarcz, można się zmęczyć jak najbardziej i często ciężko oddychałem, ale tu chodzi o ilość technik, które mam wykonać z trenerem. U niego było to z reguły lewy prawy i kopnięcia. Bardzo mało łokci, bardzo mało kolan. Łokcie bardzo lubię więc nie wyobrażam sobie ich robić mało. Przed tarczami z tym trenerem myślałem, żeby pójść do innego trenera, jednak było mi głupio, bo tutaj trener wybiera zawodnika i raczej się go nie zmienia... Zmiana trenera oznacza, że nie spodobał mi się, że coś było nie tak, a to już jest mało fajna sytuacja.

Po tarczach klincz. Tutaj było dosyć ciekawie. Na ring zeszło się wielu trenerów, trenerzy ci nie są w podeszłym wieku jak w klubie w Bangkoku, są młodzi. Widać, że całkiem nie dawno zakończyli karierę, to jest bardzo duży plus. Wielu tych trenerów wygląda tak, że bez oglądania jak ćwiczą wiecie, że są bardzo dobrzy. Z twarzy jak łebki, zacharzy, profesjonaliści. Ustawić ich obok siebie to ciekawie to by wyglądało. Klincz był bardzo ciężki z nimi, dalej nie czuję odpowiedniej mocy w rękach, która mogłaby sobie z nimi poradzić, technika super. Ostatni raz kiedy klinczowałem na poważnie to bardzo dawno temu. Zajmie mi trochę czasu żeby sobie wszystko przypomnieć.

W jednym z poprzednich postów pisałem o jednej technice, po której leżałem w ułamku sekundy. Załapałem o co chodzi jak trener mi ją tłumaczył i przyznam, że to perełka, udało mi się ją zastosować dzisiaj na 90 kg Taju więc jak widać jest dobra. 

Po 15 min klinczu przerwa. Około 200 kolan na worek, trochę łokci i... rozmowa z jednym z trenerów o którym mi mówił mój dobry znajomy ze Słowacji. Poszedł na pełną wymianę z Anuwatem na sparingu więc chłopak ma jaja, dlatego mu zaufałem i zagadałem do trenera z którym on się szkolił.

Widziałem, że tarczuje całkiem dobrze(wiele nie widziałem bo sam w tym momencie byłem na tarczach) i tak męczy swojego zawodnika, że tamten ledwo co stoi...

Zatem, po treningu podszedłem do niego z zapytaniem odnośnie prawego sierpa. W muay thai uderza się sierpa inaczej niż w boksie, przez wiele lat nie wiedziałem jak bić, co będzie lepsze... Rozmawiałem o tym z wieloma Tajskimi trenerami, zdania bardzo różne. Tak zaczęła się rozmowa... Szczerze to nie wyglądał bardzo przyjaźnie, wręcz w stylu - nie podchodź... Po zadaniu mu tego pytania okazał się bardzo gadatliwy. Już po krótkiej rozmowie, można było zauważyć, że straszny z niego kot.. i dobry nauczyciel. Dokładnie tłumaczył mi dlaczego bić w ten sposób, a nie w inny, odwoływał się do walk. Rzadko można spotkać takich trenerów, na prawdę rzadko. 

Ma 30 lat, nie wiem ile walk. Pytałem się go o kluby, które warto odwiedzić. Na pytanie czy klub xxx lub yyy jest dobry i który lepszy mówił z reguły, że są dobre i ciężko stwierdzić, który jest lepszy, po prostu się nie da. Powiedział, że bardzo podobnie jak tutaj. Wychodzę z założenia, że klub może mieć słabą opinię, ale jeżeli będzie w nim przynajmniej jeden dobry trener i kilku Tajów do klinczu czy sparingu, to jesteś w dobry rękach.

Mówił bardzo dużo, wiele rzeczy o których wspomniał zachowam dla osób, które zdecydują się trenować w klubie, który prawdopodobnie otworzę, informacje te nie są konieczne w tym poście. Powiem tylko o jednym bo może przeczyta to jakiś trener i da mu to do myślenia co się przełoży na jego lepsze wyniki, na przykład.

"...jak zawodnik wychodzi na ring, który nie ma techniki, nie uderza jak zawodnik tylko turysta, robi 10 ciosów na raz to ludzie myślą "kto go tego nauczył, gdzie jest jego trener, pokażcie mi go", dlatego szkolę moich zawodników i przygotowuję do walki jak najlepiej potrafię. Mój zawodnik świadczy również o mnie"

Powiedział mi że najbardziej lubi kolana i klincz, jak trzymał tarcze swojemu zawodnikowi, widziałem, że sporo robili klinczu, włączenie klinczu z innymi technikami jak kopnięcia itd. jest mega męczące. Czeka mnie za pewne to samo. Koleś zrobił na mnie ogromne wrażenie. Zapytałem się, czy może mnie trenować, zgodził się. Co ze starym trenerem? Mam nadzieję, że jakoś rozejdzie się po kościach, a nowy przekaże mi wiedzę o jakiej wcześniej nie wiedziałem.

 
Suwit Muay Thai - powrót do treningu Email
Wpisany przez Administrator   
Poniedziałek, 16 Styczeń 2012 13:58

Od razu napiszę, że fotki klubu w którym aktualnie jestem zobaczycie na facebooku, nagrałem również filmik ze sparingu Tajów jednak nie wiem czy uda mi się go dzisiaj wrzucić bo sporo waży. 

Odnośnie muay thai..dostałem cenne informacje od jednego z Tajów o klubach do których się udaję. Tiger Muay Thai - "2 rundy tarcz i spadaj". Mówił, że jest mnóstwo ludzi więc to już mówi samo za siebie, że nie warto. Wpadnę tam popatrzeć na jeden trening to będę mógł powiedzieć coś więcej.

Polecał za to dwa inne kluby z naciskiem na Suwit na którym najbardziej się skupiam. Ciężki trening, zawodnicy walczący tylko w Bangkoku, oznacza to tylko wysoki poziom więc wstępnie jestem zadowolony...

W ostatnim dniu pobytu, w turystycznym klubie muay thai, gdzie bardziej regenerowałem mocno obolałe stawy niż trenowałem okazało się, że główny trener wywodzi się z Kaewsamrit. Mówił, że trenuje też w innym klubie przed walkami, ale miło słyszeć od dobrych fighterów o klubie w którym spędziłem wiele miesięcy i nauczyłem się wszystkiego w innych rejonach Tajlandii.

Polecił mi Suwit muay thai. O bardzo słynnym klubie tiger muay thai wypowiedział się, że jest tam mnóstwo ludzi i podejście jest typu, "2 rundy na tarczach i spadaj".O innym - Dragon muay thai, nic nie mówił, ale wyszło na to, że lepszy od tigera, ale nie aż tak jak suwit.  Podróż tam zabrała mi jakieś  półtorej godziny, przez 30 min musiałem się wlec z bagażami bo nie mogłem złapać taxi. Kilka osób na skuterach podjechało z zapytaniem czy mnie podwieźć za parę bahtów (jest to również forma taxi). Po zadaniu im pytania jak niby chcą zapakować to wielką walizę, zmywali się. Podjechał kolejny skuterek, koleś mówi, że nie ma problemu, że jakoś damy radę. Co wymyślił? Aby ciągnąć walizkę na kółkach za skuterem! Wyobraźcie sobie jak to wyglądało! Jechaliśmy 25km/h ale daliśmy radę.

Powitanie w klubie ciepłe, sporo obcokrajowców, każdy dla siebie serdeczny. Jedzenie super, zaletą tego klubu jest, że z menu wybieram sobie co chcę jeść, płacę jakieś 5.5zł i dostaje wielką michę jedzenia. O wiele lepiej to wyglądaj niż w kaewsamrit. Tam zrobią dwa talerze jednego jedzenia i nic poza tym, do tego potrawy stale się powtarzają.

Jeden z obcokrajowców nawinął coś, że Tajowie trenuję jak obcokrajowcy skończą. Zdziwiłem się i zaniepokoiłem bo trenowanie w ten sposób za bardzo mi nie odpowiada. Od razu poszedłem do szefa i powiedziałem  wprost, że chcę trenować z Tajami, jak to ma tak wyglądać jak mówił tamten obcokrajowiec to zostanę najwyżej parę dni, jeżeli trening z Tajami to minimum miesiąc. Dodałem, że zobaczę jak ten trening będzie wyglądał i wtedy się jeszcze zobaczy. Okazało się, że Tajowie zaczynają trening jak tylko wrócą ze szkoły. Nie ma podziału na Tajów i obcokrajowców. Ulżyło.

Jeden z trenerów zapytał się gdzie wcześniej trenowałem. Powiedziałem,  że kaewsamrit. Okazało się również i on się z tego klubu wywodzi, żeby było śmieszniej miał tego samego trenera co ja. Ma niesamowicie długą bliznę pod okiem, pierwszy raz widziałem coś takiego, nie trudno się domyślić, że od łokcia... Na treningu zrobiłem z nim tarcze, znacznie gorzej je trzyma niż ten mój trener z Bangkoku. Za to sparing czy klincz pełna profeska. W klinczu robił mi takie wycięcie, że nie wiedziałem nawet kiedy, co i jak, a już leżałem. Pierwszy raz coś takiego doświadczyłem, jutro ma mi pokazać jak to robić.

Runda na tarczach trwa 4 min. Klub ten ma na prawdę super urządzenie, które po jakiś 3:45 min wydaje podwójny dźwięk oznaczający aby przyśpieszyć. Kiedy wybija 4 min, wydaje długi dźwięk oznaczający trening. Możecie być pewni, że to samo będzie w moim klubie, tylko, że runda będzie trwała minutę dłużej. Warto tu było przyjechać, chociażby po to aby zobaczyć to urządzenie.

W klubie tym trenuje mnóstwo ludzi, bardzo dużo Tajów, jednak również bardzo dużo turystów. Jeżeli miałbym porównywać do kaewsamrit to dla początkującej osoby, która dopiero zaczyna trening w Tajlandii lepszy byłby kaewsamrit. Są tam dwie sale, na jednej z nich bardzo prowadzą za rękę, mówią co masz robić, itd. Bardzo wszystko zorganizowane. W Suwit z tego co dzisiaj zauważyłem, to większość zrobi swoje tarcze z trenerem, pouderza w worek trochę, zrobi brzuszki i do domu. W klubie tym, nikt się nie będzie o ciebie troszczył, jeżeli nie wiesz jak trenować samemu, to wiele czasu zostanie zmarnowane. Mówię to na podstawie swojego marnotrawienia czasu na treningu, w przeszłości. 

Mój trening dzisiaj wyglądał dosyć spokojnie, 4 rund tarcz, nie za intensywne tempo, trochę klinczu bez spinania się, kolana i łokcie na worek, walka z cieniem z ciężarkami, brzuchy. Problem był w tym, że za dużo zjadłem przed treningiem więc cały czas czułem się nie komfortowo. Ciało chciało więcej i więcej ćwiczeń, tak jak to zawsze w kaewsamrit. Doświadczenie jednak podpowiada, żeby zrobić mniej i krok po kroku dochodzić do formy...

Zapłaciłem dzisiaj za miesiąc, przeliczając na zł, to będzie jakieś 1700 zł. Pokój + treningi. Treningi 6x w tyg, 2x dziennie. W Bangkoku jeździłem co weekend na 2 dni odpoczynku na wyspę, tutaj aby się dostać nad morze muszę mieć skuter, 300 zł za miesiąc, sam nie wiem czy wypożyczać czy nie...Nie daleko jest piękne miejsce gdzie chyba można się wykąpać jednak bez plaży, niebawem wrzucę zdjęcia.

Jeszcze jedna rzecz odnośnie treningów muay thai

Jeżeli wiesz jak się sobą zająć, masz dużo motywacji to Suwit będzie ciekawym rozwiązaniem i na pewno urozmaiceniem jeżeli nie trenujesz tylko w jednym klubie. Może wydawać ci się "tak, jestem zmotywowany itd", ale chodzi tu też o to abyś robił postępy, a nie bez sensu robił ćwiczenia, które nie przyniosą efektów. Jestem dopiero po pierwszym treningu jednak już widzę ile tu się klinczuje i sparuje.  Na takiej samej zasadzie będzie opierał się klub, który założę. Widziałem już całkiem sporo, pytam się trenerów o wszelkie informacje, które mogą mi pomóc w stworzeniu optymalnego treningu dla Polskich zawodników i wierzę, że ten klub będzie perłą, miejscem jakiego jeszcze w Polsce nie było. Być może nie dla każdego bo nie będzie dało się wyjść niezmęczonym, ale nie dbam o to. Jeżeli ktoś chce się nauczyć prawdziwego muay thai, musi na to zapracować.

Edycja: Zapomniałem dodać, że klub istnieje od 40 lat, mam nadzieję, że to o czymś świadczy i wyniosę z niego bardzo dużo.

 
A jednak za ciężki trening.. Email
Wpisany przez Administrator   
Piątek, 13 Styczeń 2012 20:14
3 rano, położyłem się o 21;30, dalej nie mogę spać. Jak myślałem, że trening dzisiaj zrobiłem lekko, to ręce mówią mi co innego. Odczuwa się dziwny ból w mięśniach, na pewno coś podobnego czuliście kiedyś... Kolejna lekcja, że przy dużej częstotliwości pierwsze treningi muszą być bardzo delikatne.

Wstałem, kupiłem nieświadomie jakieś mega pikantne jedzenie i właśnie próbuje je zjeść..
 
Popołudniowy trening w Phuket Email
Wpisany przez Administrator   
Piątek, 13 Styczeń 2012 12:00

Drugi trening w nowym klubie zakończony. Znowu technika i znowu nauczyłem się czegoś nowego, po kilkumiesięcznym treningu w Bangkoku rzadko się to zdarzało w więc jestem szczęśliwy, że poznałem coś nowego. Nowa technika w klinczu oraz kilka myków z wycinaniem. 

Problem w tym, że tarcze jakie tutaj są robione są bardzo, ale to bardzo pod turystów, nie za dużo, nie za ciężko. Taj trzymał mi i mojemu koledze tarcze jednocześnie. On 20 kopnięć, ja 20 kopnięć. Co chwilę się miało przerwę więc taki trening na tarczach to bez szału...

Znowu był sparing 3x3 min. Wielki atut tego klubu rzadko gdzie spotykany, że 2x dziennie jest sparing.

Trening bardzo ciężki nie był, można było go sobie samemu zrobić ciężkim, ale specjalnie nie robiłem dodatkowego worka, czy walki z cieniem z ciężarkami bo jestem dopiero co po kilkudniowej przerwie, chcę się odpowiednio wdrożyć i nie popełniać wcześniejszych błędów.

 
Phuket muay thai trening Email
Wpisany przez Administrator   
Piątek, 13 Styczeń 2012 03:14
Właśnie zakończyłem pierwszy trening po tygodniowej przerwie. Przyznam, że jest to wspaniała rzecz jak czujecie, że nie macie już ochoty na trening, nie chce wam się uderzać na tarczę czy worek, w szczególności worek, bo tutaj musimy sami się zmuszać do uderzeń

Jak wyglądał trening w nowym klubie?
1. Rozgrzewka. Nowością dla mnie były opony, które okazały się super ćwiczeniem, po paru minutach czujemy jakbyśmy biegali 30 min, super rozgrzewa nogi. Na czym polega to ćwiczenie? Po prostu skaczemy na oponie... Jak na zdjęciu

2. Technika kolan, łokci i klinczu. Rzadko można spotkać w tajskim klubie lekcje techniki. Bardzo mi się to spodobało, w końcu coś innego, a nie tylko napiep*** w tarczę

3. Sparing. 3x3 min. Ogólny sparing. Problem w tym, że sparing przez dwie rundy był z obcokrajowcem, który nie trenuje długo więc bardzo techniczny nie mógł być. 1 była z tajem więc już było lepiej. Wnioskuję, że muszę się zmobilizować i po powrocie do Bangkoku, muszę męczyć tajów o lekkie ogólne sparingi. Robią je czasami między sobą dla zabawy, jeżeli się nie upomnisz to ogólnego sparingu przy użyciu nóg i rąk jednocześnie, nie będzie.

4. Brzuchy, pompki

Na końcu zapytałem się trenera co z tarczami, w każdym klubie tarcze są obowiązkowe więc się zdziwiłem czemu nie ma tarcz. Powiedział, że dzisiaj sparingi i klincz więc nie ma tarcz. Z jednej strony czuję, że nie zrobiłem kompletnego treningu, z drugiej strony, dopiero zaczynam po tygodniowej przerwie i nie chcę zrobić tego samego błędu jak na początku, czyli zaczynać za ostro.
Tarcz nie ma, za to jest technika, sparing. Zawsze to jakieś urozmaicenie. W Bangkoku będę i tak przez jakieś 3 miesiące więc zdążę jeszcze wrócić do rutyny. 
W klubie gdzie jestem nie wiem jeszcze ile zostanę, mam do zwiedzenia minimum 3 kluby. Zobaczymy...
 
Phuket muay thai Email
Wpisany przez Administrator   
Czwartek, 12 Styczeń 2012 15:41

Jestem aktualnie na południu Tajlandii, w mieście Phuket. Przez ostatni tydzień odpoczywałem i regenerowałem stawy, które miałem w nieciekawym stanie. Jutro zaczynam pierwszy trening w nowym klubie. Znacznie różni się od tego w Bangkoku, jednak więcej będę mógł powiedzieć jak go spróbuję. 

Czuję się dosyć leniwie, tydzień plażowania robi swoje... Zastanawiam się czy to dobry pomysł aby trenować w tym mieście. Moim głównym celem było zobaczenie jakie są tutaj kluby, czy są jacyś dobrzy trenerzy, którzy mogą mnie nauczyć czegoś nowego...

 Problem w tym, że 26 lutego muszę opuścić Tajlandię na moment aby ponownie uzyskać wizę, zawsze jeździłem do Kambodży... Tym razem musiałby to być inny kraj, np. Malezja. Średnio mam ochotę na takie podróżowanie więc wstępnie planuję, że po miesiącu wrócę do Bangkoku. Jeżeli znajdę tu na prawdę super treningi, to wtedy wybiorę opcję - Malezja.

Mam wrażenie, że morze, plaża, cała atmosfera relaksu, które to miejsce otacza, może nie iść w parze z tym co planuje - ciężki trening. Siedzenie tylko w Bangkoku jest bardzo trudne, trening i nic więcej. Co weekend jeżdżę na wyspę, w tygodniu pójdę na spa. Jednak ciągła samotność potrafi dobić... Jeżeli tak siedzieć w klubie przez 4-5 miesięcy, to można zwariować... dlatego też miesiąc w Phuket myślę, że dobrze mi zrobi.

 
Zdjęcia z treningu muay thai - tajlandia Email
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 10 Styczeń 2012 12:36
Dodałem kilka fotek z treningów na facebooku, kliknięcie "lubię to" i miejcie do nich dostęp. Nowości dotyczące mojego pobytu w Tajlandii również tam będę zamieszczał.
 
Muay Thai klub w warszawie Email
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 10 Styczeń 2012 11:35

W tajlandii  w tym roku jestem od 5 miesięcy, po 4 miesiącach postanowiłem, że znowu muszę wrócić do treningów, podszkolić się jeszcze. W Polsce muszę zacząć coś robić, z czegoś żyć, dlatego najprawdopodobniej otworzę klub muay thai w Warszawie.

Będzie to klub przeznaczony głównie dla osób, które chcą ciężko trenować aby jak najszybciej się nauczyć sztuki muay thai. Nacisk będę kładł na rzeczy, których wiele klubów nie ćwiczy lub ćwiczy bardzo mało - klincz, łokcie, kolana. Jest to podstawią muay thai, morderczą podstawą, jak jest wyszkolona do perfekcji.

Na każdym treningu planuje robić tarcze, sparing, klincz. Wszystko pod walkę i wzrost siły uderzeń, wszystko tak jak w Tajlandii. Dałem sobie jeszcze 5 miesięcy treningu tutaj. Aktualnie jestem na na Phukecie żeby zobaczyć jak tutaj funkcjonują kluby, może się czegoś nauczyć jeszcze jak znajdę dobrego trenera.

Nie wiem ile spędzę tu czasu, przyzwyczaiłem się do do Bangkoku, mam tam bardzo dobrego trenera, który mnie ciśnie, wyszkolił wielkich zawodników i sam był wielkim zawodnikiem... 

Co do klubu nie czuję się za pewnie ponieważ mam 24 lata, wyglądam całkiem młodo w porównaniu do wielkich trenerów z innych klubów. Wszystko zależy od ludzi, czego będą oczekiwali od trenera. Jedno jest pewne, jeżeli ktoś się zdecyduje na trening ze mną, zrobię wszystko aby rósł w siłę i unikalne umiejętności, których nie zapewni wielu innych trenerów. Spędzilem w Tajlandii blisko 1.5 roku, w tym 8 miesięcy na trening z bardzo dobrymi trenerami i zawodnikami, po dodatkowych 5 miesiącach wierzę, że będę mógł oferować innym swoją wiedzę...

 
Aktualizacja Email
Wpisany przez Administrator   
Wtorek, 10 Styczeń 2012 11:33
Strona miała zostać skasowana jednak dalej będzie istniała. Dodałem dwa nowe artykuły odnośnie picia podczas treningu oraz budowania wytrzymałości. Zachęcam do komentowania i dzielenia się doświadczeniem
 
Tajowie w Polsce Email
Wpisany przez Administrator   
Sobota, 24 Wrzesień 2011 04:35

Ze znajomym, który jest aktualnie u mnie w odwiedzinach zastanawiamy się jak miałyby wyglądać treningi w Polsce z tajskimi trenerami. Załóżmy, że będzie dwóch tajskich trenerów. Znajomy wpadł na pomysł żeby zrobić dwie grupy. Jedna, gdzie tajscy trenerzy nie trzymali by tarcz ale by chodzili i cały czas poprawiali podczas rutynowego treningu, który i tak różnił by się znacznie od zwykłych, "polskich" treningów. Na taką grupę mogłyby się zapisać osoby, które nie mają za dużo kasy, miesiąc takiego treningu szacujemy na około 180zł na początek. Ilość miejsc byłaby ograniczona, nie chcielibyśmy robić trzody tylko iść na jakość w szkoleniu.

Co do drugiej grupy, była by to grupa bardziej jakościowa, na każdym treningu zawodnik miałby trzymane tarcze przez taja, 3-4 rundy po 5min. Koszt takich treningów musiałby wynosić około 500 zł. Maksymalnie na sali mogłoby się znajdować około 15 osób aby każdy mógł zostać przetarczowany.

Jak widać, nie każdy mógłby sobie na to pozwolić jednak wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś chce się nauczyć prawdziwego muay to po prostu musi płacić, ja płaciłem po 2000 zł za miesiąc + bilet i nie żałuję ani złotówki. 

Bardzo proszę o Wasze opinie i pomysły

 
Na stronie Email
Wpisany przez Administrator   
Piątek, 16 Lipiec 2010 15:14

“Opisuję swój sposób patrzenia na rzeczywistość. Dla wielu może on wydawać się kontrowersyjny, można się z nim nie zgadzać. Nie zamierzam nikogo przekonywać na siłę. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że słowami nikogo nie przekonam o ile sam nie będzie chciał w to uwierzyć. Miej jednak na uwadze, Czytelniku, to , że moje poglądy wynikły z moich rozmaitych doświadczeń.”

90% cytatu – Kamil Cebulski “Efekt Motyla”

 
Bilety do tajlandii Email
Wpisany przez Administrator   
Środa, 03 Sierpień 2011 16:50
Kupiłem dzisiaj bilet do Tajlandii. Koszt 2950zł. Wylot 19.08.2011, powrót minimum w czerwcu... Jadę aby tam żyć i grać muzykę, jeżeli ktoś potrzebuje pomocy ze względu na wyjazd w celu treningu muay thai to śmiało proszę pisać
 
Tajscy trenerzy w Polsce? Email
Wpisany przez Administrator   
Poniedziałek, 18 Lipiec 2011 03:56

Ponad rok temu zacząłem pisać na stronie jak na blogu, jednak po czasie stwierdziłem, że nie trenuje jak kiedyś i również średnio mam czas na wpisy, dlatego usunąłem wszystkie myśli ze strony głównej, które zdążyłem napisać. 

Dzisiaj piszę ponownie ponieważ chciałem się podzielić swoją myślą. Życie trochę mi się wywróciło do góry nogami, co zostało spowodowane przez studia z którymi się właśnie rozstałem...Z tą decyzją plany również muszą ulec zmianie, tak na prawdę to tylko szkoła mnie trzymała w Polsce, teraz jedyne co mnie trzyma to wielka niepewność co dalej oraz chęć nauczenia się grania muzyki na sprzęcie djskim ponieważ kocham muzykę i chciałbym grać w klubach w Tajlandii. Planowany ponowny wylot - w ciągu 1.5 miesiąca...

Pytanie tylko co dalej? Nie jestem osobą, która robi tylko jedno przez całe życie, ciągle coś nowego i nowego. Już od dłuższego czasu mam pomysł aby sprowadzić tajskich trenerów do Polski i po prostu otworzyć klub, zorganizować idealne warunki do rozwoju osób, które chcą coś osiągnąć w tym sporcie. Niestety często jest tak, że ambicje nie wystarczą bo nie ma dobrego trenera. Nie marzy mi się rola trenera, chciałbym pokazać jedynie ludziom jak trenować(ułożenie rutyny treningów), cała wiedza, którą zdobyłem nie poszła by wtedy na marne. Trenerami byli by Tajowie, specjalnie wyselekcjonowani, jedni z najlepszych trenerów, być może nawet ci z którymi miałem przyjemność trenować którzy wytrenowali nie jedną gwiazdę tego sportu jakim jest Anuwat czy Hiroya (w wieku 16lat był już mistrzem świata).Aktualnie zawodnik K1

Wszystko fajnie, tylko teraz jak się pomyśli od czego zacząć to już na samym początku brakuje kasy. Wynajęcie sporej sali oraz jej urządzenie, sprowadzenie Tajów co się wiąże z wynajęciem mieszkania i zapewnieniem wyżywienia. Do tego jeszcze dojdzie reklama.  Możecie się zastanawiać ile by kosztowały takie treningi, na pewno byłoby to nie mniej niż 300 zł. Cena zrobi dobrą selekcję osób, którym bardzo zależy i chcą się na serio czegoś nauczyć. Czy to drogo? Myślę, że bardzo tanio. Aktualnie jeżeli ktoś chce potrenować z Tajami musi wydać jakieś 6000 zł na podróż licząc, że pojedzie na miesiąc, treningi w tajlandii to 40 zł za średnio 2h (40x30=1200zł) Wliczając nocleg i jedzenie wyjdzie o 1000zł więcej. Na sali na pewno nie mogłoby być przykładowo po 60 osób (w razie gdyby cena była niska) ponieważ nikt by nic nie wyniósł z takich treningów, dlatego im mniej ludzi tym lepiej. Na początek myślałem o 2 trenerach, jakby to jakoś fajnie się rozwijało to można by było myśleć o następnym. Zanim to nastąpi (o ile nastąpi), pozwólcie mi nazbierać pieniądze, które są największą barierą. 

Twoją myśl, komentarz, pomysł oraz inne zamieść proszę w komentarzu.

 

 
Wtorek, 21.10.2014